Czy użytkownicy sieci MVNO są równie bezpieczni jak klienci “wielkiej czwórki”?

Wakacje 2015 roku podsunęły mi temat na taki oto wpis. Wydarzenia, jakie wtedy miały miejsce w moim sąsiedztwie spowodowały, że po dziś dzień zastanawiam się, czy klienci operatorów wirtualnych są równie bezpieczni w sytuacjach kryzysowych, co klienci dużych, znanych i rozpoznawalnych operatorów infrastrukturalnych. Dlaczego?

Mieszkam w popularnej wśród turystów okolicy. W sezonie wakacyjnym przyjeżdża tu mnóstwo ludzi, którzy – z racji malowniczej okolicy – preferują raczej aktywny wypoczynek, wybierając łowienie ryb, grzybobranie, czy leśne spacery. I właśnie taki leśny spacer postawił pewnego dnia całą naszą okolicę na nogi. Starszy i schorowany mieszkaniec drugiego końca Polski zabłądził w okolicznym lesie, którego oczywiście nie znał. Była to już druga połowa sierpnia, więc noce, jak to na północnym-wschodzie Polski, były już zimne (tej nocy mieliśmy zaledwie ok 6-8 stopni Celsjusza). Na początku próbowała szukać go żona, gdy jednak zapadł zmrok w panice poprosiła o pomoc wszystkich sąsiadów. I tak ja, jak i sąsiedzi, wyruszyliśmy prędko na pomoc w poszukiwaniach. Gdy po 2 godzinach nie udało się odnaleźć zaginionego, wezwaliśmy na pomoc Policję.

I tu zaczyna się już część tej historii związana z telekomunikacją. Dyżurny, który odebrał od nas zgłoszenie, zadając dużo pytań, które mogłoby pomóc w poszukiwaniach, zapytał, czy zaginiony ma przy sobie telefon komórkowy oraz w jakiej ten jest sieci, gdyż w razie potrzeby istnieje możliwość namierzania go. Rzecz w tym, że zaginiony posiadał kartę SIM wirtualnego operatora telefonii komórkowej i po podaniu jego nazwy dyżurnemu trudno było nie zauważyć zdziwienia i dezorientacji. Ewidentnie nazwa nic a nic dyżurnemu nie mówiła, zresztą powtarzaliśmy ją kilkukrotnie. Cała historia skończyła się na szczęście dobrze, jednak wcale nie za sprawą technologii pozwalającej na namierzanie telefonu komórkowego, ale dzięki przewodnikowi z psem tropiącym. To właśnie policyjny pies tropiący zaprowadził nas wszystkich wprost na zaginionego.

Sprawa jest tylko z pozoru błaha, ponieważ dotyczy ona setek tysięcy użytkowników telefonów komórkowych korzystających z usług wirtualnych operatorów komórkowych. Do dziś zadaję sobie pytanie, czy była to po prostu niekompetencja dyżurnego przyjmującego od nas zgłoszenie, czy może pięta achillesowa systemów bezpieczeństwa? Postanowiłem zapytać o to Policję, ta jednak – czego można było się spodziewać – zasłania się tu tajemnicą:

– Wszelkie informacje na temat szczegółów technicznych oraz zasad współpracy z operatorami telekomunikacjnymi w zakresie geolokalizacji telefonów komórkowych są objęte klauzulą niejawności – informuje nas w odpowiedzi na pytania biuro prasowe Komendy Głównej Policji.

Jak wiadomo operatorzy wirtualni to często małe podmioty, których biura czynne są wyłącznie w dni robocze, często tylko przez 8-10 godzin dziennie. Wieczorami i w nocy, jak i w weekendy, nie ma tam żywej duszy. Można więc przypuszczać, że jakichkolwiek informacji na temat numeru będącego własnością sieci MVNO może udzielić wyłącznie operator udostępniający zasięg i często również system bilingowy. A to oznacza, że Policja powinna wiedzieć, że np. po informacje o numerze Mobile Vikings powinna zgłosić się do Play, zaś po informacje o numerze lajt mobile do sieci Plus. A co np. w przypadku Lycamobile Polska? Sieć co prawda korzysta z zasięgu sieci Plus, jednak posiada własny system bilingowy ulokowany dodatkowo w Wielkiej Brytanii. Nie tylko godziny pracy biur operatorów MVNO mają tu znaczenie, istotne są tu również możliwości techniczne tych sieci, które często są po prostu mocno ograniczone. A co w przypadku osób korzystających z roamingu międzynarodowego? Po jego zniesieniu na terenie UE nie powinno już nikogo dziwić to, że ktoś w Polsce będzie miał kartę zagranicznego operatora.

Dużo tu znaków zapytania. W tym miejscu warto również wspomnieć np. o Regionalnym Systemie Ostrzegania, w który w swoim założeniu miał informować o zagrożeniach m. in. za pośrednictwem wiadomości SMS. Niestety, również w tym przypadku zagadką pozostaje to, jak traktowani są tu klienci operatorów MVNO. Strona internetowa ministerstwa odpowiedzialnego za ten system od początku informowała, że SMS-y takie otrzymywać będą wyłącznie klienci czterech polskich operatorów – T-Mobile, Plusa, Play i Orange. A co z resztą? Pytałem o to w 2015 roku nieistniejące już dzisiaj Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji, niestety nie doczekałem się odpowiedzi.

Należy mieć tylko nadzieję, że służby sobie z tym radzą i że użytkownicy MVNO mogą czuć się równie bezpieczni, co klienci dużych sieci GSM.

One thought on “Czy użytkownicy sieci MVNO są równie bezpieczni jak klienci “wielkiej czwórki”?

  • 18 września 2017 at 11:51
    Permalink

    Dużo prostszy scenariusz i do tego znacznie częstszy to klient P4 zalogowany w roamingu krajowym.

    W moim przypadku oszust, który oszukał moją żonę na olx, korzystał z numeru Virgin. Aby ustalić jego lokalizację, prokurator skierował pytanie do Virgin, a po jego odpowiedzi do P4.

    Reply

Dodaj komentarz