DO NOT DISTURB

Zastanówmy się, ile razy w miesiącu zostawiamy swój prywatny numer telefonu komuś, kogo nie znamy, jakimś organizacjom lub nawet botom?

Przecież to nasz prywatny, ukochany numer telefonu! Przenoszony od jednego do drugiego operatora, wędrujący z nami z jednej pracy do drugiej. Ten numer zna nawet mama. Mama, Karl! Myśleliście o tym czasem? Owszem, są też tacy, którzy dali swój numer tylko dostawcy pizzy. Ale większość z nas udostępnia swoje numery wielu osobom. Hotele, Airbnb, jacyś tam znajomi znajomych, zostawiamy swój numer w ogłoszeniu, dostawcom różnych produktów, na forum strony figurek Gwiezdnych Wojen albo dla zaakceptowania apki typu „chiński kalendarz księżycowy” czy zakupu gry „Kwiatuszki koszą zombiaki”.

Nasza codzienność jest powiązana z niewyobrażalną liczbą kontaktów w sieci, a stare, dobre czasy, kiedy twój telefon znało ze 12 osób oraz dyrektor szkoły minęły już dawno, tak jak czasy dinozaurów. Twój numer telefonu niespodziewanie chcą wszyscy. Większość z nas nie podnosi słuchawki w roamingu, kiedy widzimy, że dzwoni ktoś, kto może nas zapytać co myślimy o nowych perfumach czy wędkach, które właśnie trafiły do sprzedaży. Albo wyobraźmy sobie taki obrazek: ktoś dzwoni do Ciebie z zastrzeżonego numeru, myślisz: kto to może być? Odbierać czy nie? Czy to cos ważnego? Piątek, wieczór… a tu ktoś dzwoni. Albo sprzedajemy coś przez Internet, na przykład stary rower, więc trzeba podać jakiś telefon do kontaktu. Rower sprzedaliśmy, a ten numer cały czas gdzieś się pałęta po sieci. Wynajmując pokój przez Airbnb albo korzystając z tych czy innych usług jesteśmy zmuszeni podać nasz prywatny numer telefonu dużej ilości nieznajomych ludzi… Ten temat można pociągnąć dalej.

Jeśli wirtualny tymczasowy numer telefonu, który wyręczy nas w tych wszystkich sytuacjach, będzie przydatny jeszcze do czegoś innego, niedrogo kosztuje i sam zlikwiduje się po jakimś czasie, to czy taka usługa ma potencjał w dzisiejszej rzeczywistości? Wyobraźmy sobie jak to może wyglądać, co musimy zrobić, by uzyskać taki numeru telefonu: najpierw pobieramy w Apple Store lub Google Play aplikację Pinngle, instalujemy ją, używając kodu, który otrzymujemy SMS-em. Zainstalowany Pinngle jak każdy inny komunikator poprosi o dostęp do książki telefonicznej, SMS-ów, połączeń, wideo oraz o pozwolenie na pracę w tle. To wszystko wystarczy dla usługi wynajmu (wypożyczenia) wirtualnego numeru telefonu (geolokalizację oraz dostęp do plików można ustanowić według własnego uznania, ponieważ będzie to przydatne dla innych serwisów Pinngle)

Czyli… wynajmujemy numer. Wchodzimy do menu, wybieramy sobie jeden numer z puli dostępnych numerów każdej z dostępnych na terenie kraju sieci (konkurencja, wolny rynek… takie tam). Wybieramy termin, na jaki chcemy wynająć numer (wszystko jedno jaki – od doby do roku). Trzeba będzie zapłacić pewna kwotę, która równa się butelce napoju (jest takie fajne amerykańskie słówko beverage) przez AppStore albo Google Play (albo PayPal oraz Bitcoin).

Tyle. Wynajęty numer już można dawać znajomym na Tinderze . Na niego już można zadzwonić. Póki ma włączaną transmisję danych (a każdy, kto ma smartfona, ma włączoną transmisję danych, bo w innym wypadku – po co mu ten smartfon?), Pinngle przyjmie wszystkie połączenia przychodzące na ten wirtualny numer. Jeśli dzwoni Pinngle to oznacza, że ktoś dzwoni na twój wirtualny numer. Nie chcesz, żeby ktokolwiek teraz akurat na niego dzwonił? Włączasz funkcję Do Not Disturb. Jeśli chcesz wykonać połączenie z tego numeru możesz skorzystać z usługi Pinngle out w zwykłej cenie połączenia krajowego, zgodnie z taryfą operatora, jeśli ustawodawstwo krajowe na to pozwala (nie każdy kraj na to pozwala).

A teraz zobaczmy co się dzieje z wirtualnym numerem podczas zmiany karty SIM w smartfonie z aplikacją Pinngle oraz ruchu w roamingu na takim telefonie. Wynajęty przez Pinngle numer telefonu jest przypisany do konkretnego smartfona, czyli jeśli zamienimy w telefonie kartę (na przykład podczas pobytu w Szwecji, gdzie miejscowy operator będzie tańszy od „ojczystego” w roamingu), to wynajęty numer wciąż będzie odbierać wszystkie połączenia przychodzące przez Pinngle, niezależnie od karty SIM. Jeśli wykasujemy Pinngle, a potem znów chcemy odzyskać wynajęty numer, ponownie instalujemy aplikację, gdy w smartfonie znajduje się karta SIM, na której pierwszy raz pobrany został Pinngle. Rejestrując Pinngle na nową kartę SIM trzeba ponownie wynajmować wirtualny numer

I na sam koniec – co się dzieje z numerem po zakończeniu terminu wynajmu (nazywamy to „zakończenie subskrypcji”) ? Kiedy termin wynajęcia wygaśnie, numer wraca do puli numerów i będzie można go wynająć najwcześniej za rok.

I jak wam się podoba? Wynajęlibyście taki numer za 50 gr dziennie? Albo na miesiąc za 4 zł?
A propos, nie przypomina wam to czegoś? Na jaki numer dzwonicie do kierowcy Ubera w Warszawie?

***

Autor tekstu: Denis Morozov – prezes KLUCZ Mobile

3 komentarzy do “DO NOT DISTURB

  • 3 listopada 2017 at 15:10
    Permalink

    Drogi Kluczu, kiedy w końcu zostanie rozwiązany problem polegający na braku możliwości dezaktywacji pakietu 10 gb internetu? Trzeba dzwonić do bok a to kłopotliwe jest jednak a wieczorami i w weekendy niewykonalne

    Odpowiedź
  • 3 listopada 2017 at 23:41
    Permalink

    Pinngle chce dostępu do zakładek i historii wyszukiwania. Dla mnie to zwykła apka do szpiegowania jak Whatsapp itp. Mam telefon z dualsim a koszt utrzymania drugiej karty to 29_groszy_ miesięcznie.
    Dziękuję, postoję. 🙂

    Odpowiedź
  • 6 listopada 2017 at 17:17
    Permalink

    Jaka kolwiek apka w telefonie chce ten albo drugy dostep do czegos w telefonie. Albo jest zaufanje albo nie. Mozno grac z dostepom – dla uslugi wirtualnego numera trzeba tylko dostep do glosu i contacts. Ludzi daje do roznych feisbukow calkiem dostep do wszystkiego w telefonie – i zaden agent Mulder i Skully tego nie skorzystal

    Odpowiedź

Dodaj komentarz