Operatorzy chyba znowu szukają kłopotów, tym razem chodzi o roaming

Przynajmniej mnie operatorzy komórkowi, zwłaszcza Ci najwięksi, przyzwyczaiły do kombinowania, w jaki sposób ugrać jak najwięcej. Zmian w roamingu międzynarodowym, które wchodzą 15 czerwca b.r., też jak widać nie mogli sobie odpuścić i tu również zagmatwali swoje oferty tak, że przeciętny użytkownik może się totalnie pogubić, nie mówiąc już grożących kosztach, jeśli ktoś nie przestudiuje nierzadko długich cenników

“KE może interweniować ws. roamingowych cenników polskich operatorów” – głosi tytuł na portalu money.pl (link do pełnego artykułu >>). Redakcja money.pl, powołując się na unijne źródła, informuje, że Bruksela będzie przyglądać się konkretnym działaniom Polski i że nie jest wykluczone to, że Komisja Europejska stanie na stanowisku, że nowe cenniki roamingowe przedstawione przez część operatorów nie są zgodne z unijnymi przepisami. W takim przypadku UKE będzie musiał interweniować.

Dzisiaj poprosiłem o komentarz Urząd Komunikacji Elektronicznej. Wg redakcji money.pl dzisiaj miało zostać przygotowane stanowisko Urzędu w tej sprawie.

O co chodzi?

Zgodnie z nowymi zasadami roaming powinien być darmowy, w myśl zasady roam like at home. Oznacza to, że nie powinno mieć znaczenia to, czy użytkownik znajduje się w centrum Warszawy, czy w centrum Paryża. Tymczasem niektórzy operatorzy strasznie zagmatwali swoje oferty. W przypadku połączeń przychodzących w roamingu międzynarodowym (odebrane rozmowy) te są faktycznie darmowe, ale tylko w ramach określonej puli minut (np. 500 minut) rocznie. Po jej wykorzystaniu kolejne odebrane połączenia mają być już płatne. I nie ma tu znaczenia, czy użytkownik jest uczciwy, czy narusza regulamin korzystając z oferty w sposób “niestandardowy” (tzw. nadużycie). Problemem są też ogłoszone ceny innych usług, np. połączeń, które są powyżej maksymalnych dopuszczalnych.

Orange zagrał fair?

Orange to jedyna jak na razie sieć komórkowa, która w największym stopniu wdrożyła zasadę roam like at home. Przedstawiona oferta jest jasna, przejrzysta i zrozumiała. Zgodnie z unijnymi regulacjami, klienci Orange Polska w trakcie podróży do krajów UE oraz trzech innych państw europejskich (m.in. Norwegii), będą mogli korzystać z usług na takich samych zasadach jak w kraju. Jeśli mają abonament z nielimitowanymi usługami, będą mogli swobodnie i bez ograniczeń rozmawiać, SMS-ować czy korzystać z transmisji danych także za granicą, bez obaw o dodatkowe koszty. Pozostali klienci będą za usługi w roamingu rozliczani według takich samych stawek jak w kraju, czyli zapłacą zdecydowanie mniej niż dotychczas.

– Oferta roamingowa Orange Polska jest zgodna z unijnym rozporządzeniem i odzwierciedla intencję regulatorów, zgodnie z którą klienci powinni skorzystać z usług na warunkach krajowych, według zasady Roam Like At Home. Jesteśmy przekonani, że dzięki temu rozwiązaniu nasi klienci będą mogli jeszcze swobodniej korzystać z naszych usług w podróżach służbowych czy podczas wakacji – powiedział Jean-François Fallacher, prezes Orange Polska .

U pozostałych operatorów nie jest to już tak proste. Z niecierpliwością czekam na stanowisko Urzędu Komunikacji elektronicznej. Jeśli UKE podzieli opinię Komisji Europejskiej, będzie to oznaczało niezłą kompromitację części operatorów, choć oczywiście nie pierwszą. W przypadku stwierdzenia niezgodności nowych cenników z unijnymi przepisami, operatorzy będą zmuszeni pozmieniać swoje oferty. W przeciwnym razie narażą się na konsekwencje, w tym kary finansowe. Od kar właśnie rozpoczął się ten rok dla T-Mobile, Orange oraz Plusa i Cyfrowego Polsatu (więcej tu >> i tu >>).

Źródło/Fot: money.pl, wł

Dodaj komentarz