Pajacowanie wirtualnych sieci komórkowych, czyli rekiny MVNO w Polsce

Pajacowanie wirtualnych sieci komórkowych, czyli rekiny MVNO w Polsce

5 marca 2019 13 przez mvno-gsm.pl

Gdy w 2014 roku zakładałem tego hobbystycznego bloga w najczarniejszych snach nie przypuszczałem, że po 5 latach jego obecności w sieci będę popełniał taki wpis. Zostałem jednak do tego zmuszony, bo nie można tego nazwać inaczej. 5 lat temu myślałem, że rynek będzie zapełniał się – powoli, ale jednak sukcesywnie – kartami MVNO. Dzisiaj mogę przyznać, że koszmarnie się wtedy pomyliłem. A najgorsze jest to, że wirtualni operatorzy komórkowy są sami sobie winni.

Postanowiłem zrobić krótki przegląd najlepszych – moim zdaniem – wyczynów wirtualnych sieci komórkowych w Polsce. Może być nie po kolei, ponieważ wolałbym nie zagłębiać się w to bardziej, niż to konieczne. To dla mnie mocno irytujący temat. Spróbuję zastanowić się nad tym, co doprowadza do stopniowej klęski niezależnych i prawdziwych MVNO, bo moim zdaniem wcale nie rosnąca konkurencja i submarki dużych sieci infrastrukturalnych.

Vectone Mobile

Do czasu, kiedy na pomysł wystartowania w Polsce wpadł – trzymajcie mnie – Vectone Mobile – chyba wszystko względnie było ok. Względnie, bo oczywiście już wtedy sieci MVNO nie miały łatwo. Rynkowi poddał się najstarszy wówczas mBank Mobile. Ale wróćmy na chwilę do Vectone Mobile. Ich start w Polsce to była niekończąca się telenowela. Już nie pamiętam, ile razy popełniałem wpis informujący, że sieć Vectone Mobile już tuż tuż. Ba, nawet wtedy, gdy operator już ogłosił, że wystartował, to nie wystartował, a działał jedynie teoretycznie. Strona działała (zresztą całkiem niezła), profile w mediach społecznościowych działały i nawet były aktywne, ale… nie można było zdobyć karty SIM. I w sumie szkoda, że tak nie zostało. Vectone Mobile w końcu ruszył. Ruszył, ale wtedy zaczęły się już poważne problemy. W zasadzie Vectone Mobile chyba nawet przez 1 dzień nie działał dobrze. Problemy były liczne – niedochodzenie wiadomości SMS do niektórych adresatów, kłopoty dodzwanianiem się na numery stacjonarne, czy brak raportów doręczeń SMS-ów. Na mojej karcie do testów dobrze (a nawet bardzo dobrze) działał tylko internet mobilny. Nie naprawiwszy tych kłopotów Vectone Mobile z dnia na dzień wyłączył swoje usługi, dając w zamian na kilka dni bezczelnego konsultanta na infolinii. Przyznacie sami, że krótka, ale bogata historia?

Lebara Mobile

Historia tej sieci była również krótka, ale już nie tak bogata, jak Vectone Mobile. Lebara Mobile normalnie wystartowała i normalnie działała. Pamiętam również świetną i miłą oraz – co najważniejsze – skuteczną obsługę klienta (przynajmniej tę telefoniczną, bo z mailowej nie korzystałem). Lebara jednak postanowiła nas porządnie cofnąć w czasie. Dlaczego? Otóż operator zaoferował… minutowe naliczanie, którego w Polsce nie mamy od lat. I chyba właśnie to – przynajmniej moim zdaniem – odbiło się na przyszłości sieci w Polsce. Dobre ceny były, względnie dobra dystrybucja również była, zabrakło jednak sprzedaży. Jedno trzeba im jednak oddać – działalność zakończyli jak należy. Sieć ogłosiła oficjalnie koniec, dała dużo czasu na zabranie numerów, skutecznie przy tym pomagając. Gdyby każdy w taki sposób kończył, byłoby dzisiaj dużo lepiej.

TELMOBILE (lub TEL-MOBILE)

Niestety nie pamiętam już dokładnej nazwy tej sieci komórkowej, która niby krótko istniała, ale jednak chyba nie istniała. Była strona www, była również oferta dla sklepów, które chciałyby sprzedawać usługi tej sieci, która reklamowała się jako 100% Polska (patriotyczna), mając nawet biało-czerwone barwy. Nie było jednak normalnej komercyjnej oferty. I tak już zostało. Sieć znikła, zanim jeszcze ruszyła. Dzisiaj w internecie nie ma po niej śladu.

Folx

Miało być nowocześnie i innowacyjnie – sieć komórkowa działająca w aplikacji. Wszystko bez wychodzenia z domu. Karty SIM przywożą taksówkarze, włączanie, wyłączanie usług i doładowania w aplikacji, wybranie numeru telefonu. Oferta również nie była najgorsza, choć jakiejkolwiek elastyczności nie biała (do wyboru był tylko jeden pakiet – cykliczna subskrypcja). Sieć oczywiście zniknęła, pozwalając jednak na zachowanie zdobytych numerów. Zaraz potem pojawił się Play Next, co wydaje się bliźniaczą kopią sieci Folx, a pikanterii całej sytuacji dodaje fakt, że za Folxem stały osoby wcześniej blisko związane z siecią Play. Zwolennicy teorii spiskowych mogą być zdania, że to od początku był zaplanowany szwindel. Ja sam nie wiem, jak było. I chyba nie chcę wiedzieć.

Rebtel

To był prawdziwy wyczyn. Wszystko zaczęło się pięknie. Rusza w Polsce sieć, która oferuje całkowicie darmowy pakiet NO-LIMIT – rozmowy, SMS-y, internet. Płatne były tylko dodatkowe pakietu internetu oraz inne dodatkowe usługi. Natomiast kluczowe usługi były zupełnie za darmo. Niezrozumiałe było dla mnie jednak to, ze sieć ruszyła na początku tylko we Wrocławiu. Mieszkańcy innych miast nie mogli skorzystać z oferty. Na początku chyba wszystko działało, bo nie było żadnych skarg. Było tak do czasu, aż operator nie postanowił wyjścia z ofertą na całą Polskę. Wtedy zaczął się niespotykany dotąd u operatora telefonii komórkowej bajzel. Lekceważące obchodzenie się z danymi osobowymi klientów, kłopoty z wysyłką kart SIM, mylenie kart SIM, wręcz patologia w procesie przenoszenia numerów. Szef operatora na Polskę zwalał wszystko na OGROMNĄ liczbę zamówień. Zamówień miało być tyle, że nie byli w stanie tego ogarnąć. Potem okazało się, że sieć, która przyszła do Polski z nadzieją zdobycia 10 tys. klientów, została wręcz zaorana przez 2,5 tys. użytkowników, którzy przyszli lub chcieli przyjść do operatora. Rebtel pozyskał z innych sieci tylko 1600 numerów w pół roku działalności. Ta liczba ich jednak przerosła. Rebtel jednak na sam koniec wziął się do roboty i przyzwoicie poprowadził proces przenoszenia numerów, pozwalając swoim klientom na ich odzyskanie. Gdyby na początku działał tak, jak na końcu, z pewnością byłoby lepiej.

Wynalazki typu Snickers Mobile i EZO Mobile

To były dopiero ciekawe wynalazki. Sieć dla łakomczuchów i telefonia od wróżbitów. Co najlepsze obie działały. Pierwszą można było doładować batonem, za pomocą drugiej można było taniej zadzwonić do wróżbitów z EZO TV. Po obu nie ma już śladu i chyba nikt nie wie, kiedy dokładnie to się stało. Czyżby obie sieci dały radę wytrzymać do ostatniego klienta?

KLUCZ Mobile

Na sam koniec wjeżdża na scenę KLUCZ Mobile. Sieć, która istnieje od wiosny 2013 roku od zawsze cechowała się (i wciąż cechuje) doskonałą ofertą telekomunikacyjną. Tanie połączenia międzynarodowe (często tańsze niż krajowe), darmowe rozmowy wewnątrz sieci po doładowaniu konta, rok ważności konta – czego do dzisiaj w standardzie nie ma chyba nikt – zawsze darmowe SMS-y w sieci (wystarczy aktywne konto na połączenia wychodzące). Prawdziwym serialem była jednak zapowiadana przez operatora nowa strona www. Nie zliczę już ile razy była obiecana. Raz nawet operator pochwalił się zrzutami z ekranu już prawie gotowej nowej strony. Minęło blisko 6 lat i… dzisiaj KLUCZ Mobile nie ma w ogóle strony internetowej. Okazuje się, że strona internetowa prowadzona była przez zewnętrzną firmę, z którą KLUCZ Mobile chyba się skonfliktował. Chyba trudno nazwać to inaczej, skoro firma ta zarzuciła publicznie KLUCZ Mobile zaległości w płatnościach. Jakim to trzeba być rekinem biznesu, żeby – po pierwsze – pozwolić zewnętrznej firmie zarządzać swoją stroną www i na koniec dopuścić do wrzucenia na swoją stronę takiego komunikatu. Brawo Wy! Dzisiaj KLUCZ Mobile działa tylko w części – działają podstawowe usługi, jak połączenia głosowe, SMS-y, MMS-y i internet mobilny. Działa też infolinia oraz prowadzone są profile w mediach społecznościowych. Nie działa strona www, panele klientów, proces przenoszenia numerów i wysyłek kart SIM (duplikatów). Nie wiem też jak skutecznie realizowane są zgłoszenia techniczne. I nie wiadomo oficjalnie nic na temat tego, kiedy sytuacja wróci do normalności. I czy w ogóle wróci. Sieć, która 6 lat obiecywała nową stronę www w kilka-kilkanaście dni nagle wytrzaśnie nową i w pełni funkcjonalną?

O kimś zapomniałem?

Kończąc ten wpis zastanawiam się, czy o nikim nie zapomniałem. Liczę tu na pomoc niezawodnych Czytelników. Czy Waszym zdanie zabrakło kogoś w tym zaszczytnym gronie?

Celowo pominąłem tych, którzy – moim zdaniem – ledwo dyszą, ale jednak wciąż działają. Dopóki wszystko działa, postanowiłem dać im szansę nie pogarszając ich sytuacji.

Prawdziwe powody niepowodzeń

To są właśnie prawdziwe powody niepowodzeń małych sieci w Polsce. Nie duża konkurencja, nie ograniczona dystrybucja, nawet nie submarki dużych sieci komórkowych udające MVNO. To wirtualni operatorzy komórkowi są sami sobie winni. Trudno już będzie o jakiekolwiek zaufanie w stosunku do nowych sieci, zwłaszcza oferujących coś niezwykle taniego i innowacyjnego.

Czy mi szkoda? Szkoda mi tylko tych, którzy naprawdę się starają, mozolnie niskim kosztem budując jakąś swoją pozycję na rynku. Tych wymienionych mi nie szkoda.

Strona MVNO-GSM.PL powstała po to, żeby pomóc wirtualnym sieciom komórkowym. To okazuje się niemożliwe, bo oni nierzadko to wręcz sabotują. Więc niech radzą sobie sami.

Stronę tworzymy na internecie mobilnym

Pracujemy na internecie mobilnym OTVARTA
***